Forum "Sztolnie" Strona Główna  
 FAQ  •  Szukaj  •  Użytkownicy  •  Grupy •  Galerie   •  Rejestracja  •  Profil  •  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  •  Zaloguj
 TYROLKI cz. I "eventówki" Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Nie 15:17, 24 Maj 2009 Powrót do góry

Tym artykułem zamierzam rozpocząć serie pt "TYROLKI".

Uwaga - jest to wersja poprawiona, "Tyrolki v.2.5" W której uwzględniłem najczęściej zadawane przez Was pytania, oraz staram się wyjaśnić pewnie niejasności.

[link widoczny dla zalogowanych]

Sam temat jest bardzo specyficzny i wymaga dużej odpowiedzialności ponieważ:
a) na tyrolkach jest najwięcej wypadków
b) są najczęściej spotykanymi eventami
c) siły działające na stanowiska i prędkości jakie możemy osiągnąć na tyrolce są naprawdę duże

Od razu zaznaczam, pierwszy artykuł będzie się odnosić tylko i wyłącznie do tyrolek dla zabawy - "eventowych". Nie będę opisywać tutaj układów ratowniczych, ani do transportu ciężarów.

Sam temat, dla wygody podzieliłem na następujące części:

I. Idea, oraz ogólne zasady instalowania tyrolek.
II. Stanowisko
III. Naciąg liny
IV. Układ lin i układ bloczków
V. Hamulec

W tym miejscu z autorskiego obowiązku przypominam raz jeszcze, że to właśnie tyrolki są najbardziej wypadkowym rodzajem zabaw linowych W przypadku jakichkolwiek błędów mamy tutaj pełną gamę możliwych obrażeń: od wyrwanych włosów, otarć, złamań, urazowych amputacji po zgon. Dlatego tyrolki, podobnie jak "Ekiperstwo" nakładają b.wysokie wymagania na osoby instalujące tyrolki.

Ad rem:

I. Idea - czyli jaką tyrolkę rozłożyć.

Oczywiście to zależy gdzie i dla kogo tyrolkę organizujemy. Maluchom ze świetlicy środowiskowej wystarczy 20m z pierwszego piętra do trzepaka, zaś amatorom wielkich "X-tream" rzecz jasna nie. Dla nich wysoka, szybka, długa tyrolka. Event dla biznesmenów będzie gdzieś po środku. Sobie rzecz jasna instalujemy taka jak nam pasuje. Należy pamiętać aby mieć pewne punkty mocowania tyrolki i żeby na trasie tyrolki nie było przeszkód w które możemy uderzyć. Tak samo trzeba uważać na spadek tyrolki - zbyt mały nie będzie "eventowy" zaś za duży wymusi nam wypuszczanie zjeżdżających jak worka ziemniaków -choć to jest lepsze niż sytuacja nr.1 Tak naprawdę od spadku zależy jaki hamulec będziemy stosować.
Przykład:
[link widoczny dla zalogowanych]
Po lewej mam mało stromą tyrolkę z Kładki Zwierzynieckiej.
Po prawej widzimy tyrolkę z ratusza we Wrocławiu z okazji promocji Euro czy inne Expo (W tym miejscu pozdrawiam gringo Smile) Jak widać są to pod względem wysokości i długości dwie zupełnie różne tyrolki. Pierwsza była hamowana "lotniskowcem" zaś w drugiej zjeżdżający był opuszczany 3 liną. Zupełnie inne były tez przeznaczenia tych tyrolek -pierwsza to typowa rekreacyjno -zabawowa, zaś ta z ratusza była pełnoprawną promocyjną Eventówką.

II. Stanowisko


Rodzajów i patentów na stanowiska do tyrolek jest multum, ja osobiście dziele stanowiska na:
a) "stałe"
b) "naciągowe"
oraz niejako krzyżujące się z tym podziałem:
a) "startowe"
b) "końcowe".
Stanowisko startowe jest tam gdzie jest wyżej Laughing zaś to które będzie stałym a które naciągowym zależy tylko i wyłącznie od ukształtowania terenu umożliwiającego założenie systemu do naciągu tyrolki. Inaczej rzecz biorąc stan. startowe może być raz stałe a raz naciągowe, tak samo stan. końcowe.

Budowa stanowiska jest to bardzo poważny temat, i właśnie tutaj bardzo wiele osób rozkładających tyrolki robi ciężkie błędy. Na wstępie określę wymagania:
1. Mocowanie ma być możliwie bezpieczne, i uwzględniać możliwość zerwania się jednej z lin tyrolki.
2. Sposób mocowania obu stanowisk ma umożliwić łatwe luzowanie liny.
3. Należy uwzględnić POTĘŻNE siły działające na stanowiska w tyrolkach.
4. Górne stanowisko powinno umożliwiać bezpieczne podpięcie się i start.

Najważniejsze jest uwzględnienie punktu 3 i 1. W czym rzecz:

Siły działające na stanowisko, przy dobrze napiętej tyrolce, sięgają 480% masy powieszonego ciężaru

Proszę sobie wyobrazić jak ogromne są to wartości - ciężar 100kg (rosły facet) działa z siłą prawie pól tony na stanowisko. Dwóch takich na tyrolce da nam prawie tonę! A wytrzymałość lin na węźle typu ósemka? A wytrzymałość typowych HMSów? Jak widać nie mamy tutaj jakiegoś kolosalnego marginesu bezpieczeństwa. Jest tylko skromny zapas. To zaś wymaga niezwykle odpowiedzialnego instalowania stanowiska. Przy słabiej naprężonych tyrolkach układ sił dobrze pokazuje ten rysunek:
[link widoczny dla zalogowanych]


Tak czy siak, takie naprężenia bardzo obciążają sprzęt, a stanowisko w szczególności, dlatego pamiętajmy o kilku zasadach:

1. Niedopuszczalne jest stosowanie taśm przy konstrukcji stanowisk dla tyrolek.
Żeby było jasne - powyższe nie dotyczy instruktorów PZA, techników linowych (np. IRATA L2, L3, pewnie OTDL), ratowników GOPR, oraz innych osób posiadających odpowiednie (wysokie) kompetencje. To są ludzie o ogromnej praktyce i wiedzy, i nie sądzę żeby robili stanowisko na jednej taśmie przekładanej na główkę skowronka. Reszta ludzi niech sobie wbije do głowy że taśmy nie używamy zamiast tego stosujemy repy z lin 10,5 i 11mm.
Jak ktoś uważa, że przesadzam to niech zobaczy sobie "gwiazdy" z "liny nie dla idiotów".

2. Niedopuszczalne jest stosowanie spitów przy konstrukcji stanowisk dla tyrolek.
Przy tyrolkach eventowych (ratowniczych zresztą też nie..) nie stosujemy SPITÓW! Wytrzymałość nawet poprawnie osadzonego spita waha się od 7kN do 15kN (700-1500kg) i nie jesteśmy w stanie określić realnej wytrzymałości. Pomijam fakt że spity mają limit bezpiecznego obciążenia roboczego 2,7kN (270kg -twierdzenie za Life on a Line2, rozdział 10, str. 118). Tak czy siak - nie stosujemy M8 do tyrolek.

Jeżeli ktoś koniecznie chce osadzać coś sztucznego w skałach pod tyrolki, ma tak naprawdę 5 bezpiecznych opcji:

Kotwy mechaniczne:
- HILTI HDA TR-M10 (50-75kN)
- HILTI HKD-SR M-12x50 (10-27kN)
Kotwy chemiczne:

- Petzl Collinox (50-25kN)
- Petzl Batinox (50-25kN)
- Fixie 014A (35-35kN)

Powyższe podaje za rozdziałem 10 LOAL2, str.122 -tam były testy kotew, pod względem ich przydatności do ratownictwa.

Oczywiście wytrzymałość kotwy jest w praktyce równa "wytrzymałości" podłoża w jakim ją osadziliśmy - dlatego zawsze dajemy minimum 2 kotwy na jedną linę.

3. W przypadku istnienia "bomboodpornego" punktu kotwiczenia, możemy korzystać tylko z niego, w razie jakichkolwiek wątpliwości należy rozkładać obciążenie na minimum 2-3 punkty.

O co chodzi - jeżeli zakładamy stanowisko o dwuteownik mostu kolejowego, o potężne drzewo o średnicy ponad metra i solidnych korzeniach, lub o betonowy filar - ok, możemy zakładać liny tylko o ten jeden punkt - ale musi on być BEZWZGLĘDNIE PEWNY. Jeżeli zakładamy stanowisko o jakieś drzewka, barierkę mostu, kotwy, słupy, pachołki, etc - musimy dążyć do w miarę równego rozkładu sił generowanych na tyrolce, oraz do dublowania (lub potrajania) punktów o które mocujemy linę. Niestety ale sam kiedyś wyrwałem drabinę rewizyjną wmurowaną w betonową ścianę budynku, zaś innym razem prawie powaliłem nieczynny słup telegraficzny - w obu wypadkach nic się nie stało, bo kotwiczenia stanowiska były zabezpieczone, niemniej przestrzegam - uważajcie i dwa razy pomyślcie zanim jakiś punkt nazwiecie "bomboodpornym".

4.Należy zawsze zabezpieczać linę na punkcie stanowiskowym. Najlepiej poprzez zdublowanie stanowiska - nawet jeżeli jest to do tego samego punktu.

Bardzo ważna sprawa - na tyrolce działają tak potężne siły, że bardzo łatwo zerwać linę w miejscu gdzie jest osłabiona, lub na punkcie stanowiskowym. Nam chodzi o ten drugi przypadek - stanowisko. Tam zawsze "zdrowa" lina będzie najsłabsza, a i z reguły sposób blokady liny jest mniej wytrzymały niż sama lina. Dlatego jak robicie półwyblinkę blokowaną flagowym - linę z flagowego w ósemkę i bez luzu do rezerwowego stanowiska. Jak stosujecie, mocno nietrafiony, patent ze STOPem - znów - linę wychodzącą ze stopa (po bloku) - robicie w ósemkę i w dodatkowy punkt.
Niestety ale powinno się dublować zarówno punk kotwiczenia stanowiska (patrz punkt 4) jak i samo stanowisko - zwłaszcza to ostatnie.

Od tego punktu dałbym jeden wyjątek - chodzi mi o robienie stanowisk z tatrzańskiego zabezpieczonego. Wygląda on tak:
[link widoczny dla zalogowanych].
A tutaj, z lenistwa, wrzucam cytat:
gringo o tatrzańskim zabezpieczonym napisał:
Pięciokrotne owinięcie liny jak najbardziej. Sposób ten ma jeszcze kilka plusów:
+ brak jakiegokolwiek sprzętu
+ duża wytrzymałość
+ możliwość zwolnienia pod obciążeniem (pamiętamy, że zawiązana na końcu liny pętla nie naciągną liny głównej a jedynie stanowi zabezpieczenie przed ew. odkręceniem się zwojów)
+ możliwość prowizorycznego naciągu liny
+ możliwość użycia "środka" liny (jeśli zostaje nam lina wiążemy pętlę z Ósemki i wpinamy ją w naciągnięta linę karabinkiem)


Od siebie dorzucam, że jak dla mnie to najlepszy pomysł na stanowisko "od drzewa do drzewa". Jednak byłbym ostrożny przy stosowaniu tego patentu przy załamaniach o koncie 90 stopni.

Oprócz powyższego odsyłam zainteresowanych do PORADNIKA EKIPERA:
http://www.sztolnie.fora.pl/techniki-linowe,67/poradnik-ekipera-cz-i-uwagi-ogolne,468.html
http://www.sztolnie.fora.pl/techniki-linowe,67/poradnik-ekipera-cz-ii-przyklady-stanowisk,581.html
- tam macie więcej o stanowiskach, ale pamiętajcie, że nie każde poprawnie założone stanowisko do zjazdu nadaje się z miejsca do tyrolki - TAK NIE JEST!

stanowiska naciągowe

Jeżeli chodzi o stanowisko naciągowe, to pomysłów było wiele -literatura jest bogata w lepsze (półwyblinka blokowana flagowym) lub gorsze (stop, blokowany stopem) pomysły. Ja osobiście korzystam z:
[link widoczny dla zalogowanych]

I taki patent lansuję -uważam go za bliskim optymalnemu - jest uniwersalny, i da się zastosować wszędzie, choć z różnych przyczyn, dwukrotne zastosowanie tatrzańskiego zabezpieczonego jest lepsze - ma po prostu większą wytrzymałość. Niestety nie wszędzie da się tak zrobić - dlatego uważam, że półwyblinka blokowana flagowym jest optimum.

Teraz jak nie należy blokować stanowiska naciągowego od tyrolki eventowej:

1. Niedopuszczalne jest blokowanie tyrolki przyrządem zaciskowym z ząbkami!!! Jeżeli ktoś blokuje tyrolkę małpą albo basicem - jest idiotą, choćby miał bóg wie jakie tytuły.
Mała PETZLA rwie linę przy średnio 450kg.
BASIC PETZLA rwie linę przy średnio 450kg.
Małpy SRTE, Miller, CMI, ICS ślizgają się/rwą od 650-960kg -ale ich nie kupicie w Polsce.

2.Nie powinno się blokować tyrolki eventowej następującymi przyrządami:

- shunt (ślizga się od 230kg, przy 300kg zawodzi na całej linii)
- microcender (ślizga się od 300-400kg)
- LOCKER ( ślizga się od coś 350-450kg)
- GRIGRI (nie ma żadnych norm, blok działa tylko pod obciążeniem)

Jak widać prawie wszystkie w/w przyrządy rwą linę, lub ślizgają się na niej pod obciążeniem mniejszym niż 500kg! Przypominam, że siły na punkt to do 480% podwieszonego ciężaru, czyli 100kg facet, może spokojnie dojść do w/w wartości (pół tony). Dlatego nie stosujemy powyższych przyrządów -chyba, że chcemy mieć zniszczoną linę, i chwile strachu (lub zepsutą reputację naszej firmy...).

Możemy również blokować tyrolkę następującymi, dopuszczalnymi, ale mającymi pewne minusy, sposobami:

-podwójny prusik Polega to na użyciu dwóch prusików z atestowanych repów 6-8mm, które blokują linę. Wytrzymałość prusika 6mm na zerwanie to około 750kg, zaś prusik 8mm powinien wytrzymać ~950kg. Poślizg prusika na w miarę czystej linie zaczyna się od ~500kg. Zatem można podwójnym prusikiem blokować, ale jak widać zwłaszcza dla repów 6mm mamy skromny margines bezpieczeństwa w stosunku do sił jakie potencjalnie mogą działać na tyrolce (500kg), dlatego ZAWSZE należy go zabezpieczać ósemką prawie bez luzu (z liny od tyrolki) wpinaną w osobny punkt! Zaletą tego patentu jest to że mamy "dynamometr dla ubogich" Smile. Oczywiście żeby zluzować tyrolkę blokowaną prusikiem musimy ją znów naprężyć - obciążonego prusika nie zluzujemy. I to jest właśnie bardzo poważna wada takiego blokowania tyrolki.
-Gibbs lub Petzl Rescucender Są to rasowe, ratownicze przyrządy zaciskowe. W przypadku Gibbsa wersje ratownicze nie wykazują tendencji do poślizgu -z reguły trzymają linę aż do 13kN (1300kg) by ją przy tej wartości zerwać (!). Petzl Rescucender zaczyna się ślizgać od ~700kg. Wersje nie ratownicze Gibbsa (Sport Gibbs) zachowują się tak jak Rescucender i mają poślizg od 7kN. Oczywiście dla zacisków pracujących bardzo brudnych lub o małej średnicy (10mm i mniej) linach owa wartość poślizgu jest nieco niższa i wynosi (4,5-6kN) ~450-650kg. Zatem jak widać można blokować dobrymi zaciskami tyrolkę, z tym że też zalecałbym tutaj dawanie asekuracji z liny od tyrolki dawanej w punkt.
I tutaj znów mamy problem z luzowaniem naprężonej tyrolki. W przypadku Gibbsa i Petzl Rescucender jest to praktycznie niewykonalne, istnieją wprawdzie pewne patenty dla Gibbsa, ale nisza one linę, zatem też się nie nadają... zatem tutaj też trzeba podciągnąć tyrolkę (naprężając ją) zanim odblokujemy zaciski.

Zatem zarówno w przypadku prusików jak i zacisków ratowniczych mamy dużo więcej roboty. A po co?


No i na koniec dochodzimy, do czegoś co pokutuje na nieskończonej liczbie kursów "linowych". Mam na myśli naciąg tyrolki STOPem.
Parę miesięcy temu z może przesadną emfazą napisałem:
"Dodam jeszcze, że naciąg tyrolki STOPem i jej blokowanie tymże stopem jest równie kretyńskim pomysłem. Pisałem już o tym w odpowiednim wątku, i jeżeli ktoś mi wyskoczy ze na kursie tak go uczyli, to niech zażąda zwrotu $$ za tenże kurs.
Cóż - oj były o to pytania, i pretensje w PW. Uważam zatem, że powinienem rozwinąć tę kwestię. Zaznaczam, że nie pisze o tyrolkach do ratownictwa, gdzie naciąg liny nie powinien być większy niż 250kg.
Zatem ten kawałek dedykuję wszystkim, którzy uważają, że stop jest super ponieważ: "zastępuje nam na raz: stanowisko z blokowaniem liny, oraz układ do naciągu".
Stopa nie powinno się używać do naciągu i blokowania tyrolek z powodów:
a) wytrzymałości STOPa.
b) wydajności STOPa

ad a)
Wytrzymałość konstrukcyjna STOPa nigdzie nie jest dokładnie podana. Dla SIMPLE jest to 1200kg (12kN), dla STOPa wartość ta nie może przekraczać 1500kg (15kN) - jest to limitowane odpornością śruby fi 8mm na ścinanie. Generalnie przyjmuję wartość 1200kg. Jeżeli porównamy to do obciążeń na napiętej tyrolce przy ciężarze 150-200kg to odechciewa się blokowania STOPem. To jest przyrząd zajazdowy, zaprojektowany w ZUPEŁNIE INNYM CELU, i jest on używany jako osobisty. Uważam, że wielokrotne traktowanie na tyrolce czyjegoś osobistego przyrządu zjazdowego obciążeniami rzędu 80% wytrzymałości konstrukcyjnej jest niedopuszczalne. Niemożliwe? Dwie osoby na linie (dwóch debili zjeżdżających na raz, albo "zacięty" kursant i "ratujący go" instruktor) dają nam do 960kg na punkt. Jest to 960kg na przyrząd projektowany do zjazdów z max. 150kg obciążeniem (sprawa tego jak działa hamulec w STOPie, no i EN341), lub o wytrzymałości konstrukcyjnej koło 1200kg. 20% w zapasie. Da się, ale bezpieczne to nie jest. Inną kwestią jest naciąg tyrolki STOPem z punktu widzenia jego wytrzymałości... pozwolę sobie zacytować Kobiego z tego wątku: http://www.sztolnie.fora.pl/techniki-linowe,67/tarcie-i-opor-materialy-i-przyrzady,1839.html
Cytat:
Warto zwrócić uwagę tutaj na współczynniki dla przyrządów takich jak STOP, Grigri czy ID. Zwłaszcza wykorzystanie STOPa generuje nam niesamowite siły po przeciwnej stronie liny :/ (850 kg dla 200 kg ładunku!). Wyobraźmy sobie, że chcemy podnieść ciężar 200kg z dna szybu za pomocą właśnie STOPa przymocowanego do kotwy przy stropie – dzięki tej tabelce widzimy, że podsumowując siły działające po obu stronach liny działamy na punkt siłą PONAD TONY. Możemy nieco zmniejszyć współczynnik wpinając STOPa w inny sposób (tylko w krzywkę, z pominięciem drugiej rolki ) uzyskując w ten sposób 3.25 i 650 kg (czyli nadal dużo za dużo).
A teraz zamieńcie sobie "podnieść 200kg" na "naciągnąć w 6chłopa z siłą 200kg". Podobne wartości można osiągnąć katując STOPa flaszencugiem. Znów - wytrzymałość konstrukcyjna to ~1200kg. 20% w zapasie...

ad b) Wydajność podczas naciągu. Zacznijmy od tego co to jest STOP. Stop jest to przyrząd zajazdowy ma generować odpowiednie tarcie. Przekłada się to na jego totalną nieefektywność jako improwizowanego bloczka. Myślę, że nie opiszę tego lepiej niż Kobi:
Kobi w wątku o Tarciu i Oporze napisał:
(..)w typowych przyrządach zjazdowych Współczynnik Tarcia z reguły mieści się między 4 a 8, zamieniając 80-90% ciężaru na tarcie – więc zjeżdżający na STOPie eksplorator musi trzymać linę z siłą około 10-20 kg. Oczywiście działa to też w drugą stronę i tak, nawet jeżeli przeciągamy linę przez przyrząd zjazdowy w odwrotną stronę to nadal ma on współczynnik tarcia PRZYNAJMNIEJ 2! Problem w tym, że wiele osób nie zna tych faktów i używa STOPów, GriGri itd. np. jako „autoblokery” w układach wyciągowych czy przy naciąganiu tyrolek. Czyli budujemy cały układ wyciągowy, dajmy na to 4:1 tylko po to by w jednym z jego miejsc zamontować przyrząd który eliminuje nam cały zysk pochodzący z przełożenia bo nie chce nam się zamontować francuza z taśmy. Głupie? Głupie!

Oczywiście olewając powyższe możemy sobie robić ze stopa flaszencug. I znów - da się? Da się, zwłaszcza w 5-7os. I owym nieszczęsnym stopem możemy jakoś tam naciągnąć tyrolkę. Ale jest to totalnie nieefektywne i mordercze dla stopa...

III. Naciąg liny

Kolejna drażliwa sprawa -na wstępie przypominam, że tyrolek nie naciągamy:
1. Samochodem
2. rubcugiem
3. Shuntem
4. Niczym z ząbkami (croll, małpa, asap, tiblock etc)

Ad. 1UWAGA - z racji epidemii wiejących trupem filmików z YT, gdzie ktoś naciąga autem (albo dwoma) tyrolkę, jeszcze raz podkreślam, że NIE MA ŻADNEGO usprawiedliwienia na takie praktyki - świadczą one o totalnej nieznajomości tematu, zaś autorzy takich "patentów" powinni mieć odebrane uprawnienia (jeżeli są taternikami jaskiniowymi, członkami PZA, pracownikami dostępu linowego, mają firmy eventowe) bądź rozmowę z prokuratorem, co grozi za notoryczne powodowanie zagrożenia dla życia i bezpieczeństwa osób (do 3 lat).

Ad. 2 Rubcug jest za brutalny, no chyba że dołączymy go do układu przemysłowym dynamometrem, i będziemy uważać żeby nie przekraczać 450kg. Ewentualnie microcenderem lub SŁABYM prusikiem.

Ad. 3 W układach do naciągu tyrolek eventowych nie stosujemy Shunta.
Shunt ślizga się od 230kg, przy 350kg zawodzi na całej linii. Taki naciąg (250kg) jest idealny przy tyrolkach w ratownictwie, w przypadku eventów - to za mało. Co więcej - ślizgający się shunt czasami lubi uszkadzać oplot.

Ad. 4 W układach do naciągu tyrolek nie stosujemy przyrządów z ząbkami - odpadają małpy, basick, croll,etc. : ponieważ:
Mała PETZLA rwie linę przy średnio 450kg.
BASIC PETZLA rwie linę przy średnio 450kg.
Małpy SRTE, Miller, CMI, ICS ślizgają się/rwą od 650-960kg -ale ich nie kupicie w Polsce.
Dlatego - nie używamy w/w przyrządów i pochodnych. Nawet jeżeli nie zerwiemy podczas naciągu liny możemy ją bardzo łatwo uszkodzić. Taka lina może strzelić na tyrolce nie wiadomo kiedy.

Stosujemy zawsze pośrednie systemy naciągu.
W celu ułatwienia zrobiłem kolaż który, wraz z objaśnieniami, wklejam poniżej:

[link widoczny dla zalogowanych]
rys.1
rysunek z PETZLa - najczęściej stosuje coś takiego - wtedy siła F z jaką ciągniemy (napinamy) tyrolkę wynosi około 33% siły z jaką realnie napinamy tyrolkę (inaczej: ciągniemy linę od układu napinającego z siła 100kg -mamy siłę naciągu 300kg na linie od tyrolki). Na rysunku był jeden poważny błąd. Jak już pisałem - nigdy, przenigdy nie używamy do naciągu na linach od tyrolki przyrządów z ząbkami: małpy, crolle, basic, asap, etc. Pośredni system naciągu łączymy z tyrolką za pomocą albo wyspecjalizowanych przyrządów takich jak Gibbs, Petzl Rescucender, albo...węzłami - prusikiem, francuskim, Klemheist, etc. Z własnego doświadczenia uważam, że taśma z węzłem francuskim jest bardzo dobra -no ale tu co kto woli, byle bez ząbków.
rys.2
Chyba najlepszy układ -dwa podwójne ratownicze bloczki do układu do naciągu. F=25% siły naciągu tyrolki. Czyli ciągniemy linę w 3 chłopa z siłą 100kg a realny naciąg na linę od tyrolki wynosi 400kg. Wadą jest to, że zdublowane bloczki ratownicze są naprawdę drogie. No ale zysk na takim układzie jest największy Smile
Oczywiście możemy naciągać tyrolki jiggerami:
http://www.sztolnie.fora.pl/techniki-linowe,67/jiggers-gotowe-uklady-wyciagowe-mcztcz-i-teoria,1304.html
Takimi jak ten:
[link widoczny dla zalogowanych]
- w sumie każdy jigger bardzo dobrze nadaje się do tego celu, ale uważajcie żeby nie przesadzić z naciągiem!
rys.3
Powtórzony układ z rys.1 -z tym ze wyraźniejszy. Znów F=33% siły P. To dobry i łatwy do montażu (powszechność i niska cena wymaganych bloczków) układ naciągu.

Pora na naprostowanie kolejnej niejasności - "jaka tyrolka to dobrze naciągnięta tyrolka?". Oczywiście, że układy 5:1 i 3:1 nie są równe. Naciąg tyrolki zależy od lin, ich długości, rodzaju układu do naciągu, bloczków w nich użytych, i tego ile osób naciąga tyrolkę. Jak widać "dobrze napięta tyrolka" to pojęcie dyskusyjne. Niemniej na podstawie własnych doświadczeń mogę napisać, że:
- przy naciągu układem 3:1 (Tandem Cable + Fixie) naciąg w 5 osoby był wystarczający.
- przy naciągu układem 5:1 (Jigger 2x Twinn Roll SR) naciąg w 2 osoby był aż nadto wystarczający.

Graficzne podsumowanie cz.II i cz.III:
[link widoczny dla zalogowanych]

IV. Układ lin i układ bloczków

Na tyrolkach zawsze stosujemy dwie liny!
a) górną
b) dolną
Dwie liny na tyrolkach są niezbędne, ponieważ zabezpiecza nas to od dedfalla w przypadku zerwania się jednej liny. Liczba błędów jakie można popełnić podczas zakładania lin do tyrolki, ich naciągu, oraz konstruowania hamulca jest bardzo duża - większość z nich grozi zerwaniem liny, bądź stanowiska. Dlatego istnieje wymóg zakładania tyrolek zawsze na dwie żyły. Powtórzę dla bohaterów z YT i gwiazdorów z "Liny nie dla idiotów":
NIE MA ŻADNEGO USPRAWIEDLIWIENIA NA BRAK DWÓCH LINY NA TYROLCE - JEST TO BEZWZGLĘDNIE WYMAGANE PRZY TEGO TYPU UKŁADACH.

Najczęściej w tyrolkach "dla zabawy" stosuje się układ jak opisałem -lina górna +lina dolna. Oczywiście można robić dwie liny obok siebie, niemniej układ z jedną pod drugą jest korzystniejszy dla szybkich tyrolek. Uwaga to nie dotyczy ratownictwa i transportu.
Co do bloczków to na dolną linę dajemy "lepszy bloczek" -jak mamy tandem i pojedyńczy to na dół tandem, jak jeden ma łożyska cierne a drugi kulkowe, to na dól tego z kulkowymi etc. Oczywiście jak mamy jakiegoś tandem to ten indzie "obowiązkowo" na dolną żyłę -to zapewnia lepszy rozkład ciężaru, stabilność i.. większa szybkość zjazdu. Można też dawać dwa tendemy - na górną i dolną żyłę, i taki układ jest najszybszy.

Przykładowe układy lin i bloczków:
[link widoczny dla zalogowanych]

rys.1
Nie związane z tematem przedstawienie układu ratowniczego na dwóch równoległych poziomo linach, łączonych zderzakiem, z bloczkami kootynay. Wkleiłem to po to żeby pokazać że przy odpowiednich bloczkach i powolnym opuszczaniu ani węzły, ani ułożenie lin nie jest przeszkodą.
rys.2
Najczęściej spotykany układ - jakiś tandem na dolnej linie i pojedyńczy prosty bloczek na górnej. Bardzo dobre rozwiązanie.
rys.3
Nie bądźmy ortodoksyjni Smile - może być tandem + fixe, może być 2x tandem. Układ jest zdublowany, zatem bezpieczny, choć w przypadku tandem na dolnej + fixe na górnej mamy wyraźnie lepsza stabilność układu.
rys.4
Powtórzenie rys.2 tyle że górny bloczek to bloczek o ruchomych okładkach.
rys.4a/b
Możliwe proste rozwiązanie układu do transportu. Osobiście nie przepadam za czymś takim.

A tak wygląda przykładowy układ "na żywo" -oczywiście do łączenia bloczków używamy karabinków owalnych:
[link widoczny dla zalogowanych]
Czasami może się zdarzyć że początek układu (przebieg lin)jest poziomy a koniec pionowy:
[link widoczny dla zalogowanych]
- w takim układzie nie trzeba się martwić, wystarczy sprawdzić która lina idzie jako górna, i żeby się nie krzyżowały w jakiś miejscu. Potem montujemy bloczki, a grawitacja zrobi resztę Smile

W tym miejscu przypominam - podpinamy się pod bloczki zawsze karabinkiem zakręcanym, bądź półautomatycznym! Nie wolno stosować karabinków od ekspresów, bądź petlzlowskiego badziewia VERTIGO WL - karabinki od ekspresów bądź VERTIGO WL lubią się wypinać. Kilka osób już przez to zginęło. Dlatego podpinamy się do układu bloczków karabinkami:
- SCREW-LOCK (zakręcane)
- BALL-LOCK (z kulką)
- TRIACT-LOCK (nakrętka z automatycznie dociskającą, w pozycji zamkniętej, sprężyną)

Graficzne podsumowanie cz. IV - schemat prostej tyrolki bez hamulca:
[link widoczny dla zalogowanych]


V. Hamulec

Cóż - właśnie hamulec jest najdrażliwsza i najważniejszą sprawa przy tyrolkach. Jakiekolwiek błędy w tej fazie montażu tyrolki po prostu muszą zaowocować wypadkiem.

Są tylko trzy zasady:
1. Hamulec musi być skuteczny.
2. Należy go wcześniej przetestować (i całą tyrolkę w ogóle) na jakimś odważniku -najlepiej o łącznej masie 80/90kg. To mogą być np. 3 plecaki na podczepione na raz do tyrolki.
3. Zawsze muszą być przynajmniej 2 hamulce -główny i "awaryjny".


Wyróżniamy następujące rodzaje hamulców (opis później):
1. Tylni - trzecia pozioma lina idąca od bloczków do ósemki/stopa przymocowanych do punktu NIE BĘDĄCEGO CZŁOWIEKIEM
2. "lotniskowiec" - pozioma lina w poprzek tyrolki, z przeplataną ósemką na końcu.
3. "Na sztywno" -"lotniskowiec" ale bez ósemki z jednej strony - TYLKO JAKO AWARYJNY. Osobiście nie polecamdo innych niż jako 2 awaryjny zastosowań -jest bardzo brutalny, niszczy sprzęt, zaś przy dużych spadkach i prędkościach powoduje wypadki i obrażenia. Nie będę go zatem opisywać.
4. Prusik/ węzeł francuski na dolnej linie - TYLKO JAKO AWARYJNY.
W razie nie zadziałania hamulca głównego dolny bloczek wjeżdża w zablokowanego prusika (lub lepiej węzeł francuski z taśmy) i wtedy mamy małą katastrofę -b.urazowe hamowanie, możliwe rozgięcie bloczka lub zerwanie liny, urazy kręgosłupa, etc -no ale jest to lepsze niż 80km/h walnąć w słup lub skałę i zabić się.
5. Szeroki rozstaw konta między linami tyrolki przy stanowisku końcowym - bardzo dobry patent jako hamulec i jako awaryjny hamulec. Aby był skuteczny należy zachować odstęp między stanowiskami dla lin od tyrolki rzędu powyżej 3m. Najlepiej 4-5m.
Zapewnia relatywnie łagodne wyhamowanie, choć potrafi nieco obcierać linę. Jest to b. skuteczny hamulec awaryjny, ale wymaga specyficznego stanowiska, i dużo miejsca.
6. Wysunięcie dolnego stanowiska końcowego na 5-6m do przodu. TYLKO JAKO AWARYJNY - działa analogicznie do pt. 4. Tutaj też bloczek dolny wbija się w węzeł od stanowiska. Skutki te same jak opisywałem w pt. 4. I dalej trzeba przyznać, że jest to lepsze od śmierci po uderzeniu 80km/h w drzewo. Nie będę go dalej opisywać.

Teraz podsumowanie hamulców, wraz z rysunkiem mojego autorstwa:

[link widoczny dla zalogowanych]

rys.1,1a
Hamulce tylni -trzecia lina wpięta od bloczków manillonem 40kN, bądź zwaletowanymi zakręcanymi karabinkami, do punktu skąd wypuszczamy zjeżdżającego. Należy pamiętać, że nie należy zostawiać luzu przy trzeciej linie -może nam ją porostu urwać jak nagle przyrząd wybierze luz. Na rysunku pokazałem ósemkę jako przyrząd z którego wypuszczamy zjeżdżającego, ale lepsza jest pirania albo STOP. Po prostu bez grubej rękawicy przy stromej tyrolce nie utrzymamy liny wychodzącej z ósemki bo nam popali rękę. Można to obejść robiąc dodatkowych hamulce przy ósemce, lub stosując zamiast niej Piranię /STOPa, Grigri, ID. Inną ważną sprawa że przyrząd musi być zamocowany jako osobny punkt (taj jak pojedyńczy punkt stanowiskowy) -nigdy nie wypuszczamy "z pasa" kogoś.

rys. 2,2a,2b
Patent "Lotniskowiec" Z jednej strony mamy punt stanowiskowy (2b) potem lina przechodzi nam luzem przez dublowane, zwaletowane, zakręcane karabinki podczepione do liny górnej(2a) -tak żeby lina od hamulca przechodziła pomiędzy liną górną i dolna od tyrolki, i w końcu lina wchodzi do przeplecionej ósemki będącej drugim punktem (2). To właśnie ta ósemka, i sposób jej przeplecenia jest krytycznym miejscem - pojedyńcze przeplecenie z karabinkiem zabezpieczającym może nie wystarczyć -tu dużo zależy od sztywności i średnicy liny od hamulca, szybkości na tyrolce i ciężaru jaki na niej jedzie. Czasami trzeba line wychodzącą z ósemki zakręcić o 180 stopni w górę i założyć kolejny przelotowy karabinek. Dobrze Rozłożony patent "lotniskowiec" umożliwia nam skuteczne i w miarę płynne wyhamowywanie. Niestety dobranie odpowiedniego prowadzenia liny (ilość dodatkowych karabinków i zakrętów liny) wychodzącej z ósemki jest tutaj kluczowe i czasami musi odbywac się na czuja i metoda prób i błędów. Oczywiście na tej linie wychodzącej z ósemki po np. 5-8m robimy węzeł który nas definitywnie wyhamuje. Uroda "lotniskowca" polega na tym że czynnikiem hamującym jest tarcie liny w ósemce - a nie sama lina, jej rozciągliwość etc. Jeszcze raz powtarzam - lotniskowiec polega na tym że hamuje nas tarcie odpowiednio przełożonej liny w ósemce i po części tarcie podczas jej przechodzenia przez zwaletowane karabinki, a nie inne czynniki.


rys.3
Węzeł francuski/ prusik. TYLKO JAKO HAMULEC AWARYJNY "OSTATNIEJ SZANSY" W razie nie zadziałania hamulca głównego dolny bloczek wjeżdża w zablokowanego prusika (lub lepiej węzeł francuski z taśmy) i wtedy mamy małą kontrolowaną katastrofę -b.urazowe hamowanie, silne tarcie prusa/lockera o linę, lub jak są zablokowane (a powinny być...) możliwe rozgięcie bloczka lub zerwanie liny, urazy kręgosłupa, etc -no ale jest to lepsze niż 80km/h walnąć w słup lub skałę i zabicie się.

rys 4
Dziecię WPRa -"hamulec kątowy" -czyli odpowiednio dobrany rozstaw lin na końcu tyrolki. Bardzo dobry patent jako hamulec i jako awaryjny hamulec. Aby był skuteczny należy zachować odstęp między stanowiskami dla lin od tyrolki rzędu powyżej 3m. Najlepiej 4-5m. Jak widać na rysunku odległość między linami górną i dolną nagle zwiększa się -im układ bloczków bardziej zbliża liny do siebie, tym większy opór stawia szeroki rozstaw lin. Zapewnia relatywnie łagodne wyhamowanie, choć potrafi obcierać i zużywać linę. Jest to b. skuteczny hamulec awaryjny, ale wymaga specyficznego stanowiska, i dużo miejsca na wyhamowanie - (choć i tak mniej od "lotniskowca"). Zawsze należy pamiętać o tym, że hamulce zatrzyma nas DALEJ niż to sobie wyobrażamy. Dlatego rozstaw lin musi być odpowiednio duży i musi być więcej zapasu ( w poziomie) do stanowiska.



To w sumie całość najpotrzebniejszych informacji o tyrolkach "dla zabawy" mam nadzieję, że artykuł mojego autorstwa pomoże Wam w instalacji dobrych i bezpiecznych tyrolek.
Rossomak


Ostatnio zmieniony przez Gość dnia Śro 17:21, 02 Cze 2010, w całości zmieniany 9 razy
Kobi
Administrator



Dołączył: 18 Paź 2008
Posty: 707 Przeczytał: 2 tematy

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Pon 0:17, 25 Maj 2009 Powrót do góry

Trochę dokładniej o kątach i siłach generowanych przez obciążenie:

Kąt ugięcia tyrolki (zależny od naprężenia lin i wagi obciążenia) - obciążenie odczuwane na punktach stanowiskowych

0 stopni - 50 kg (dla takiego obciążenia podana jest reszta wyników)
90 stopni - 71 kg
120 stopni - 100 kg
150 stopni - 193 kg
160 stopni - 288 kg
179 stopni - 5747 kg
Laughing

Wartości oczywiście teoretyczne, wyliczone ze wzorów.

[link widoczny dla zalogowanych]

Ergo? Nie przesadzajmy z naciągiem Wink ...


Ostatnio zmieniony przez Kobi dnia Pią 19:14, 05 Cze 2009, w całości zmieniany 2 razy
Zobacz profil autora
infrat




Dołączył: 26 Gru 2008
Posty: 99 Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Jaworzno

PostWysłany: Wto 19:35, 09 Cze 2009 Powrót do góry

rossomak napisał:
[...] Pośredni system naciągu łączymy z tyrolką za pomocą albo wyspecjalizowanych przyrządów takich jak microcender, albo...węzłami - prusikiem, francuskim, lockerowym, etc. Z własnego doświadczenia uważam, że taśma z węzłem francuskim jest bardzo dobra -no ale tu co kto woli, byle bez ząbków.


W przypadku węzłów problemem bywa zastosowanie odpowiedniego repa. Swego czasu próbowałem z wieloma rodzajami, i wszystkie zaczynały mi się ślizgać, przy stosunkowo niskich (za niskich) siłach naciągnięcia.
Z microcender'em do końca nie wiem jak jest, ale na rescuecender napewno trzeba uważać:
http://www.youtube.com/watch?v=cXgvFQlaiqA
Mnie zdarzało się używać shunt'a i było ok.
Zobacz profil autora
Gość






PostWysłany: Wto 21:37, 09 Cze 2009 Powrót do góry

My stosujemy węzeł francuski na taśmie, lub repy ale 8mm Smile Wtedy ok działa. Co do microcendera to nie mieliśmy takiego zonka jak na tym filmiku.
gringo




Dołączył: 02 Lis 2008
Posty: 44 Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Śro 15:26, 17 Cze 2009 Powrót do góry

Przede wszystkim dziękuję za pozdrowienia :)
W końcu przeczytałem opis w całości i pozwolę sobie zabrać głoś :)

rossomak napisał:

Dodam, że dobrze naciągnięta tyrolka to taka napięta układem 3:1 przez 4 osoby, lub 5:1 przez 3. Przy słabiej naprężonych tyrolkach układ sił dobrze pokazuje ten rysunek:

Skąd takie dane, że ma być właśnie tyle osób?! Przykłady te nie są sobie równe - trzyosobowe 5:1 jest mocniejsze niż czteroosobowe 3:1...
Poza tym 3,5 kN (jak na w/w rysunku) to wcale nie tak słabo naprężona tyrolka...

rossomak napisał:

1. Niedopuszczalne jest stosowanie taśm przy konstrukcji stanowisk dla tyrolek.

Dlaczego??

rossomak napisał:

5.Należy zawsze zabezpieczać(dublować) punkt stanowiskowy.

Pozwolę sobie na niezgodę. Dublowanie niekiedy po prostu jest zbędne. Nawet w oficjalnych wytycznych ratownictwa wysokościowego znajduję się zapis prawny, który mówi o stanowisku z jednego BEZWZGLĘDNIE pewnego punktu mocowania (patrz np. drzewo). Dublowanie takiego "atomowego" jak to piszecie, punktu kolejnym przeczy jego "atomowości" - tak samo jak ktoś już jest zabity to nie można go zabić drugi raz...
Pamiętajmy, że wiele wypadków bierze się z błędu ludzkiego, który został popełniony przez zbytnie skomplikowanie danego systemu/układu. Stąd wszystko należy robić najprościej jak się da, oczywiście zarazem też najbezpieczniej jak to tylko możliwe, za czym musi stać rzetelna ocena ryzyka.

rossomak napisał:

3. Zawsze należy dążyć do rozkładu siły generowanej przez liny tyrolki na maksymalnie dużo punktów stanowiskowych.

jw. - ile to jest możliwie? 2? 5? 10? 50? W ratownictwie (czasem wiszą nawet trzy osoby na układnie) stanowiska asekuracyjne (czyli do zjazdu wychodzenia itd.) buduje się z dwóch punktów, ratownicze zaś z punktów trzech. Wyjątkiem da obu typów są wspomniane stanowiska z jednego BEZWZGLĘDNIE pewnego punktu mocowania (np. półmetrowy dwuteownik).

rossomak napisał:

W przypadku mocowania stan. stałego do atomowego punktu stanowiskowego najlepszym, choć linożernym, patentem jest zawiązanie ósemki o zaizolowany protektem dwuteownik, drzewo, etc. Jeszcze lepszym (i jeszcze bardziej linożernym) pomysłem jest coś takiego:

Nie widziałem nigdy by ktoś wiązał Ósemkę jako stanowisko - nawet moi guru :) co innego Tatrzański Zabezpieczony. Pięciokrotne owinięcie liny jak najbardziej. Sposób ten ma jeszcze kilka plusów:
+ brak jakiegokolwiek sprzętu
+ duża wytrzymałość
+ możliwość zwolnienia pod obciążeniem (pamiętamy, że zawiązana na końcu liny pętla nie naciągną liny głównej a jedynie stanowi zabezpieczenie przed ew. odkręceniem się zwojów)
+ możliwość prowizorycznego naciągu liny
+ możliwość użycia "środka" liny (jeśli zostaje nam lina wiążemy pętlę z Ósemki i wpinamy ją w naciągnięta linę karabinkiem)

rossomak napisał:

Przypominam, że: niedopuszczalne jest blokowanie tyrolki przyrządem zaciskowym!!! Dodam jeszcze, że naciąg tyrolki STOPem i jej blokowanie tymże stopem jest równie kretyńskim pomysłem. Pisałem już o tym w odpowiednim wątku, i jeżeli ktoś mi wyskoczy ze na kursie tak go uczyli, to niech zażąda zwrotu $$ za tenże kurs. Wytrzymałość konstrukcyjna STOP rolki jest podobna do SIMPLE (1200kg) zaś dwóch facetów na przyzwoicie naprężonej linie może działać na tego stopa z siłą bliską tony (1000kg). 200kg marginesu bezpieczeństwa jest niedopuszczalne na eventach. Dotarło?

Dotarło i mocno zaciekawiło bo pierwszy raz takie coś słyszę...
Skąd takie właśnie dane?!
Nawet nasi przyjaciele z francuskich grup ratownictwa wysokościowego, na których wciąż się wzorujemy, i od których wciąż uczymy jako naszego wzoru, naciągają tyrolki od dawna na Stopach...
Poza tym gdzie na eventach jeżdżą dwie osoby na tyrolkach??

rossomak napisał:

Na tyrolkach zawsze stosujemy dwie liny!
b) dolną (trakcyjna/nośna etc)

W myśl zasad ratownictwa jaskiniowego i wysokościowego lina trakcyjna to lina ruchoma - do opuszczania, wciągania, asekuracji, itp. Proponowałbym trzymać się tego właśnie nazewnictwa by nie prowadzać zamieszania.

rossomak napisał:

wybierze luz

Bardzo jestem na to uczulony. Być może, że niektórych, którzy krzyczeli "wybierz luz" nie ma juz wśród nas... Albo "wybrać" albo "luz".

rossomak napisał:

V. Hamulec

Co do hamowanie to sporo w tym racji choć nie do końca wiem jaką przewagę ma "lotniskowiec" nad zwykłym wpięciem liny hamującej. Chyba, że chodzi o dłuższy odcinek pracującej liny dynamicznej (bo rozumiem, że taką autor ma na myśli?), a co za tym idzie łagodniejsze hamowanie.
Pozostaje również fakt b. mocnego zderzania się bloczka z karabinkiem hamującym, o którym to autor nie wspomniał, a fakt ten nie pozostaje bez konsekwencji dla konstrukcji bloczka i karabinka. A uderzenie to jest przecież porównywalne do upadku sprzętu z wysokości, po którym to najczęściej boimy się go użyć powtórnie.

Pozdrawiam i zapraszam na kolejne warsztaty - tym razem z mierzenia sił w układach linowych, m.in. w tyrolkach.
Zobacz profil autora
Gość






PostWysłany: Śro 16:14, 17 Cze 2009 Powrót do góry

Hej hej, po kolei w punktach wg Twojej kolejności:

1. Nie piszę do osób z papierami instruktorskimi, tylko do na ogól zielonych osób - zatem muszę stosować pewne uproszczenia. Oczywiście że nie są równe sobie. No ale jakoś musiał zdefiniować przyzwoicie naprężoną tyrolkę - stąd te uproszczenie.

2. Ad Taśmy - ponieważ widziałem ludzi którzy napinali 5:1 tyrolkę na jednej taśmie mocowanej na główkę skowronka na dokładkę szycie taśmy było na kancie teownika. Realna wytrzymałość takiej taśmy to 800kg dla 22kn wyjściowo. Dla osób z odpowiednią wyobraźnią nie jest to błąd, ale lepiej żeby wyeliminować najsłabsze miejsce na stanowisku (taśma) - to w połączeniu z kwiatkami na taśmach jakie widuje za skutkowało kolejnym uproszczeniem.

3. Nikt nie pisze o dublowaniu ATOMOWYCH punktów stanowiskowych. Natomiast zabezpieczać jak najbardziej i zawsze - zwłaszcza półwyblinkę blokowaną flagowym. Zresztą kategoria "atomowego punktu stanowiskowego" jest nieostra - to co dla jednego ujdzie, dla innego będzie niedopuszczalne.

4. Z tymi punktami to znów - zależnie od stanowiska. Generalnie wg. rozsądku, ale na mniej pewnych stanowiskach 2-3 punkty powinny być.

5. No my często wiążemy ósemkę Smile O ile rzecz o która ją wiążemy ma wystarczająca średnicę (nie ma załamania liny) - nie widzimy przeszkód. Co do owijania liny - zgadzam się całkowicie.

6. Z tym STOPem to stara historia - już kilka lat temu wyczytałem to w anglojęzycznym necie, tak samo o wytrzymałości SIMPLE. Zresztą fotki STOPów z porozginanymi okładzinami nie biorą się znikąd.. A jeżeli porównamy sobie wytrzymałość SIMPLE (lub STOPa) do obciążeń na napiętej tyrolce przy ciężarze 150-200kg to odechciewa się naciągania i blokowania STOPem. Co do różnych grup i grupek( nawet bardzo utytułowanych- żeby nie było, że piję do francuzów) - u nas dalej w wysokościówce praktycznie wszyscy stosują SIMPLE + Shunt, tak samo króluje to na kursach PZA - zatem to, że ktoś coś robi nie oznacza automatycznie że robi to dobrze. Zresztą - tyrolka tyrolce nierówna - tam gdzie są małe ciężary i naprężenie liny można by zaryzykować. Gdzie indziej uważam to za za bardzo ryzykowne. Co do zjazdów w dwie osoby - a czemu nie? Smile Nie takie cuda widziałem - na YT masz filmiki w 3os i w 6os na tyrolce...
Confused

7. Zgoda - jest mały terminologiczny bałagan.

8. Z luzem też zgoda i też jestem wielkim jego przeciwnikiem.

9. No absolutnie nie miałem na myśli sztywnego zamocowania liny hamującej - również dynamicznej. Uroda "lotniskowca" polega na tym że czynnikiem hamującym jest tarcie liny w ósemce - a nie sama lina, jej rozciągliwość etc. Jeszcze raz powtarzam - lotniskowiec polega na tym że hamuje nas tarcie odpowiednio przełożonej liny w ósemce i po części tarcie podczas jej przechodzenia przez zwaletowane karabinki, a nie inne czynniki.
Co do uderzenia - to zawsze jest problem, i faktycznie zapomniałem o tym napisać w artykule - najlepiej mieć jakiś dystanser między bloczkiem a karabinkami - styropian, szmata, kawał gumy etc - patenty są różne.

Co do warsztatów to z chęcią, z tym że teraz mam za dużo praktyki pod ziemią + sesja, i nie mam jak się wyrwać w okolice Wawy - może bardziej w Lipcu.
Gieremek




Dołączył: 31 Maj 2009
Posty: 42 Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Białystok

PostWysłany: Pią 22:58, 19 Cze 2009 Powrót do góry

Dzisiaj robiliśmy ekipą tyrolkę. Do naciągu użyłem Shunta i układu 4:1 (na 2 tandemy speed), ciąg pośredni we troje. Po naciągnięciu kilku metrów liny Shunta musiałem zamienić na bloker taśmowy. Powód - nowiutki, nieużywany ProStatic 10mm Mammuta bardzo mocno się zmechacił na odciunku kilku / - nastu cm. Boję się myśleć co by było, gdyby ktoś w takim układzie zastosował jakże popularną w team bulindingu małpę lub crolla do naciągu Confused
Zobacz profil autora
Gość






PostWysłany: Sob 0:26, 20 Cze 2009 Powrót do góry

1) żal mamuta - współczuję, zwłaszcza przy obecnych cenach lin...
2) Jeżeli chodzi o Shunta to słyszałem już podobne historie, dlatego pisałem w tym artykule o naciągach:
Cytat:
Pośredni system naciągu łączymy z tyrolką za pomocą albo wyspecjalizowanych przyrządów takich jak microcender, albo...węzłami - prusikiem, francuskim, lockerowym, etc. Z własnego doświadczenia uważam, że taśma z węzłem francuskim jest bardzo dobra -no ale tu co kto woli, byle bez ząbków.

3) jakby tam było coś z ząbkami to pewnie mielibyście Panowie teraz mamuta XX długości + nowego repa z tego mamuta.
Ale lina jeszcze jest do użytku? Rdzeń sprawdziliście?
Gieremek




Dołączył: 31 Maj 2009
Posty: 42 Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Białystok

PostWysłany: Sob 15:45, 20 Cze 2009 Powrót do góry

Stan liny ok, sprawdzony. Rdzeń w porząsiu, oplot zmechacony tak średnio powiedzmy. Najśmiejszniejsze jest to, że tyrolka miała ok 60m długości, więc uszkodzenie nastąpiło mniej więcej na środku liny. No cóż, niestety żal Mammuta, to prawda tym bardziej, że jest on mój prywatny a nie ekipy. Wyciągniemy z pewnością wnioski przed kolejnymi tego typu imprezami...
Zobacz profil autora
Kobi
Administrator



Dołączył: 18 Paź 2008
Posty: 707 Przeczytał: 2 tematy

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Nie 20:39, 21 Cze 2009 Powrót do góry

A my (dla przetestowania i pilnie cały czas uważając Laughing ) spróbowaliśmy dzisiaj naciągnąć tyrolkę 3:1 za pomocą Shunta. Efektem było jego ślizganie się po kilku metrach naciągania liny. Pewnie "puszczał" dużo wcześniej niż Wam ze względu na nie najnowszą (jak w Waszym Gieremek przypadku) linę. Ew. powodem mogła być "radzieckość" Shunta Wink . Oczywiście dalej naciągaliśmy już "po bożemu".
Zobacz profil autora
geolog




Dołączył: 14 Gru 2008
Posty: 714 Przeczytał: 7 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Sosnowiec

PostWysłany: Sob 23:45, 04 Lip 2009 Powrót do góry

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
piotruuch




Dołączył: 15 Lip 2009
Posty: 25 Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Śro 11:00, 15 Lip 2009 Powrót do góry

WItam.

Organizuję już tyrolki od około 3 lat. Ale nie mam żadnych upraWNIEN. Slyszalem ze w Polsce nie ma przepisów jakie trzeba mieć uprawnienia. Czy jezeli nie mam zadnych uprawnien ale wiem jak to sie robi i wogole moge takie cos organizowac np na obozach harcerskich? Wiem ze kiedys podpisywalo sie jakies zgody? Co ma byc na takiej zgodzie napisane?

Pozdrawiam Piotrek
Zobacz profil autora
tegroup




Dołączył: 28 Gru 2008
Posty: 751 Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Piastowski Breslau

PostWysłany: Śro 13:59, 15 Lip 2009 Powrót do góry

Że w razie śmierci delikwenta, ani jego wstępni, ani zstępni nie będą mogli rościć do Ciebie żadnych pretensji, o odszkodowaniu nie wspominając.
A na koniec niech oświadczą, że Ciebie tam w ogóle nie było...


Ostatnio zmieniony przez tegroup dnia Śro 14:04, 15 Lip 2009, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
piotruuch




Dołączył: 15 Lip 2009
Posty: 25 Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Śro 14:26, 15 Lip 2009 Powrót do góry

czyli może być cos takiego np.

"Jestem świadomy niebezpieczenstwa jakie jest zwiazane z uprawianiem technik linowych, bede sluchal organizatora i osob odpowiedzialnych za organizacje w celu bezpieczenstwa swojego i innych uczetnikow i w przypadku wypadku nie bede roscil od xxx - organizatora - zadnych odszkodowan ani występował z pretensjami.

IMIE I NAZWISKO
NR DOWODU OSOBISTEGO
CZYTELNY PODPIS"
Zobacz profil autora
tegroup




Dołączył: 28 Gru 2008
Posty: 751 Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Piastowski Breslau

PostWysłany: Śro 15:10, 15 Lip 2009 Powrót do góry

Nie zrozumiałeś!
Jeśli sam, albo z paczką kumpli, chcesz się zabawić, to możesz sobie rozciągnąć sznurek do suszenia bielizny między wieżowcami, przypiąć się do niego sznurówką i kólkiem do kluczy. Jak komuś się coś stanie, to nic wam nie zrobią, ot, trochę pomęczy was prokurator i tyle...
Ale jak robisz coś za kasę - inna bajka! Bo to Ty, nikt inny, ponosisz pełną odpowiedzialność za bezpieczeństwo uczestników! W razie czego Ty, nikt inny, musisz udowodnić, że zrobiłeś wszystko, by do wypadku nie doszło! Jesteś pewien, że nikt nie zakwestionuje Twoich kompetencji? Żaden spec z PZA nie stwierdzi, że coś należało zrobić inaczej?
Podpisałbyś przed operacją oświadczenie, że nie rościsz sobie żadnych pretensji, jak chirurg coś spitoli? A nawet jak podpiszesz - nie ma to żadnej mocy prawnej! Wtedy cały sztab ekspertów dochodzi, czy lekarz aby nie popełnił błędu w sztuce...
Ja dlatego nigdy nie jeżdże po 2 browarach: w razie czego (dziecko na rowerku, pieszy, co wtargnie na jezdnię) miałbym przesrane, nawet gdybym jechał zgodnie z przepisami - zawsze prokurator powie: tak , pieszy wtargnął, ale gdyby nie te 2 piwa uniknąlby pan potrącenia...
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:      
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu


 Skocz do:   



Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group :: FI Theme :: Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)